środa, 20 stycznia 2016

Chińskie pismo - Hànzì (汉字/ 漢字)

          Chińskie pismo - Hànzì (汉字/ 漢字)        

Oficjalnie istnieje 80 tysięcy chińskich znaków, tworzących pismo chińskie, jednakże obecnie większość z nich jest bardzo rzadko używana. Niektóre źródła podają liczbę 50-60 tysięcy, dlatego też ciężko dokładnie ustalić ich ilość. W przybliżeniu określa się, że do przeczytania gazety czy do innych codziennych czynności potrzebna jest znajomość mniej więcej 5-6 tysięcy z nich, zaś za analfabetę uznaję się osobę, która zna mniej niż 2000 znaków. Niestety jest to język, który ciągle ewoluuje i nadal powstaje mnóstwo nowych słów.

Znaki chińskie korelują ze sobą na różne sposoby. Najstarsze znaki czyli tzw. piktogramy, pochodzą od wyobrażenia wyglądu danej rzeczySą też ideogramy proste i złożone będące całkowitą abstrakcją, pikto-fonogramy, czyli złożenia semantyczno-fonetyczne oraz zapożyczenia, czyli wszelkie nazwy zagraniczne, np. nazwiska, zapisywane fonetycznie po podzieleniu na sylaby i wybraniu dla każdej z nich jednego z wielu możliwych znaków. Warto nadmienić iż tak samo jak w japońskim, znak nie odpowiada słowu w pojęciu języków europejskich. Na jedno słowo często składają się dwa, a czasami nawet trzy znaki.  Zresztą japońskie Kanji mają swoje korzenie właśnie w piśmie chińskim, więc większość z nich jest podobna do odpowiadających im znaków chińskich, ale japońskie Kanji zawierają tylko niewielką kolekcję chińskich znaków. 


Większość z Was na pewno widziała jak wygląda chińskie pismo. Nawet w Polsce na produktach importowanych z Chin, czy w tzw. Chińskich marketach można się na spokojnie przyjrzeć, ale czy wiedzieliście że chińskie znaki dzielą się na dwa rodzaje?

W piśmie wyróżniamy znaki tradycyjne oraz uproszczone. Nazwa tradycyjne odnosi się do znaków używanych przed reformami uproszczenia w drugiej połowie XX wieku w Chinach kontynentalnych. Nie oznacza to, że nie są one w użyciu. Tradycyjne znaki są nadal wykorzystywane na Tajwanie, Hong Kongu, Malezji oraz w wielu chińskich społecznościach na emigracji, a także w kaligrafii.  Znaki uproszczone, jak sama nazwa wskazuje, są uproszczoną wersją tych tradycyjnych i są używane w Chinach oraz w Singapurze. Celem reformy była walka z analfabetyzmem w czasach przejęcia władzy przez Mao w Chinach kontynentalnych. Zmodyfikowano w ten sposób około 50% znaków. Proces uproszczenia był dość skomplikowany i istnieje wiele różnych rodzajów uproszczeń.

Przyjrzymy się bliżej pismu chińskiemu.


Różnica między tradycyjnymi i uproszczonymi znakami jest mniejsza, niżeli wydaje się na pierwszy rzut oka. Istnieje grupa skrajnie różnych znaków, ale nie oznacza to że każdy znak w obu systemach wygląda inaczej. Takie przykłady służą zazwyczaj do zobrazowania różnic. Wiele z typowo używanych znaków jest identyczna.
Jak widać,  jest sporo takich samych znaków. Jest tak w zasadzie dla większości postaci! Nawet dla znaków, które nie są identyczne, różnice są zwykle bardzo małe.  


Każdy pojedynczy znak jest zapisany za pomocą mniejszych części składowych tzw. kluczy. Na pomysł wprowadzenia kluczy pierwszy wpadł Xu Shen (), tworząc w latach 100-121 etymologiczny słownik pisma chińskiego, Shouwen Jiezi , liczący 9 tys. znaków. Wyróżnił w nich 540 elementów, które nazwał bùshǒu (部首) czyli nagłówki części (słownika). Obecnie mamy 214 kluczy pisma chińskiego. 



Zasady pisania i czytania pisma chińskiego  


Podobnie jak w języku japońskim tak i w chińskim istnieją zasady w jakiej kolejności powinniśmy pisać poszczególne kreski w znakach. I tak znaki powinniśmy pisać od góry do dołu, od lewej do prawej. Zawsze kreski poziome będą przed pionowymi i przez pociągnięciami w dół w lewo. Pociągnięcia w lewo zawsze przed tymi w prawo, jak i w pierwszej kolejności pociągnięcia otaczające, a na końcu zamykające. Przy pisaniu bardziej skomplikowanych znaków należy używać kilku zasad jednocześnie i na początku może to przerażać. Z doświadczenia jednak wiem, że do kolejności pisania kresek przykłada się dużą uwagę tylko na początku nauki. 
Teksty drukowane tradycyjnie czyta się zawsze od góry do dołu kolumnami od prawej do lewej, choć obecnie spotkałam się z wieloma tekstami pisanymi poziomo, a nie pionowo. 


            Ciekawostka - Pismo kobiet              


 shu w tłumaczeniu z języka chińskiego oznacza kobiece książki. W dawnych Chinach kreślić i czytać chińskie ideogramy potrafiły wyłącznie te kobiety, które miały na tyle silną wolę i sposobność, żeby same się tego nauczyć, oraz eleganckie kurtyzany, które tego typu wiedzę traktowały jak nieodłączną część swojego zawodu.



 shu jest językiem wymyślonym ponad 400 lat temu przez kobiety z mniejszości Yao zamieszkujące prefekturę Jiangyong w prowincji Hun Nan, zrozumiałym tylko przez płeć piękną. Jako że w wolnych chwilach zajmowały się one że przędzeniem nici, wyszywaniem i haftowaniem, spotykając się miały okazję do przekazywania sobie tajnego pisma. W czasie spotkań we własnym gronie, kobiety czuły się bezpieczne i mogły dzielić się swoimi problemami. Poza rodzinną prowincją, ślady tego pisma pojawiają się także w Autonomicznym Regionie Guang Xi w południowych Chinach. Według legendy nü-shu zostało wymyślone przez konkubinę cesarza Zhezonga z dynastii Song o imieniu Yuxiu, która pisała sekretne listy do rodziny czując się bardzo samotna na cesarskim dworze. „Przez tysiąclecia chińskim kobietom zabraniano czytania i pisania. Było to zarezerwowane wyłącznie dla mężczyzn. Aby podtrzymać umiejętność pisemnej komunikacji, kobiety wymyśliły tzw. nü-shu” czyli pismo kobiece, którym nieoficjalnie się posługiwały. W ten sposób wyrażały trudy i cierpienia swojego życia.”. Kobiety, które po ślubie traciły kontakt ze swoimi Lao tong czyli przyjaciółkami od serca lub też bratnimi duszami, zgodnie z tradycją trzy dni po ceremonii dostawały od nich prezent. Obłożoną haftowaną tkaniną „książkę trzeciego dnia” wypełnioną pustymi kartkami, na których prowadzono pamiętniki. Pierwszych strony zawierały życzenia oraz wiersze o przyjaźni, miłości i losie kobiet, dalsze zapiski były wypełnione przemyśleniami właścicielki na temat warunków życia codziennego. Profesor Zhao Liming z Uniwersytetu Qinghua w Pekinie twierdzi iż „Coś, co powstało jako prosty sposób wyrażania własnych myśli, stało się kroniką udręki i cierpienia”. Cennym źródłem wiedzy o   shu są teksty Lisy Lee, która w jednej ze swoich powieści  tak opisuje język chińskich kobiet: Naszymi znakami można się posługiwać, aby pisać listy, pieśni, autobiografie, wykłady o kobiecych obowiązkach, modlitwy do bogini i oczywiście popularne historyjki. Kreśli się je pędzelkiem i tuszem na papierze lub wachlarzu, ale można także wyszywać na chusteczkach lub włączać do wzorów tkackich. Zapisane teksty można i wręcz należy śpiewać przed audytorium złożonym z innych kobiet i dziewcząt, ale również czytać i delektować się nimi w samotności. Najważniejsze dwie zasady brzmią: mężczyźni nie mogą się dowiedzieć o istnieniu pisma,  ani dotykać żadnej jego postaci.” (Kwiat śniegu i sekretny wachlarz)


 shu stanowi według naukowców około 1500 do nawet 2500 znaków. Część z nich swą budową nawiązuje do Han zi, reszta zaś została wymyślona przez kobiety. W odróżnieniu od oficjalnego pisma opisują one jednak dźwięki nie pojęcia. Ponadto są cieńsze, pisane pochyłą kreską i nie zawsze da się je wpisać w kształt kwadratu. Znaki nü shu składają się z czterech elementów: z linii, kropki, przecinka i łuku. Podobnie jak znane nam znaki chińskie,  shu są zapisywane od góry do dołu w kolumnach, a kolumny są pisane od prawej do lewej.
Najstarsze ślady istnienia tego pisma pochodzą z przełomu XIX i XX w., zaś ostatnie datuje się na 1960 rok.  shu jako pierwszy został umieszczony na liście tradycyjnych języków zachowanych w dziedzictwie kulturalnym Chin. Jedyny słownik  shu stworzył Zhou Shuo Yi, który był pierwszym mężczyzną który poznał to pismo. Zawiera on 1800 znaków  shu, a także próbę wyjaśnienia zasad wymowy, pisowni, a także reguł gramatycznych jakimi rządzi się to pismo. Obecnie zachowało się niewiele oryginalnych tekstów w tym fascynującym piśmie, gdyż tradycyjnie pamiętniki były zakopywane wraz z ich autorką po śmierci. Ocalałe rękopisy w czasach rewolucji kulturowej palono uznając je za teksty spiskowe w specjalnie zaszyfrowanym piśmie.
O istnieniu  shu świat dowiedział się dopiero w 1965r. kiedy ostatnia kobieta posługująca się tym pismem, Yang Hua Yi, ujawniła jego istnienie publicznie na III konferencji ONZ dotyczącej kobiet zorganizowanej w Pekinie. Po jej śmierci w 2009 roku,  shu został uznany za język wymarły i obecnie posługują się nim wyłącznie badający go naukowcy. W rodzimej prowincji, gdzie stanowi on atrakcje turystyczną, podjęto próbę reaktywacji tego wyjątkowego pisma, otwierając specjalną szkołę dla dziewcząt, w której miałby być on nauczany w Puwei. Jednakże w szanse na przywrócenie  shu są niewielkie. W hołdzie dla kobiet z mniejszości Yao, w 2004 roku zorganizowano w stolicy wystawę ukazującą szerszej publiczności ich dziedzictwo. 


Który zestaw znaków jest lepszy dla kogoś kto dopiero planuje zacząć się uczyć?


Na to pytanie jest nie da się jednoznacznie odpowiedzieć. Dla większości ludzi, chiński uproszczony jest oczywistym wyborem, ponieważ większość Chińczyków w świecie używa właśnie tych znaków oraz są one w jakimś stopniu łatwiejsze do opanowania. Ludzie mieszkający na Tajwanie i w Hong Kongu naturalnie uczyć będą się w większym stopniu  tych tradycyjnych. Prawdziwe jest stwierdzenie, że odpowiedź na pytanie jest automatycznie uzależniona od tego gdzie mieszkasz i gdzie masz zamiar żyć lub też z kim współpracować w przyszłości. Przypuszczam że jeśli nie mieszka się w chińskim środowisku językowym i nie planuje się żyć w takim środowisku najbliższym czasie, to optymalne są znaki uproszczone i jest to domyślny zestaw znaków dla większości planujących naukę języka chińskiego.


A co Wy sądzicie na ten temat? Macie w planach naukę chińskiego, a może jest wśród nas ktoś kto chciałby podzielić się swoim doświadczeniem ze znakami?
D. 












27 komentarzy:

  1. No... Cóż mogę powiedzieć. Dobrze, ze nie urodziłam się w Chinach, bo przy moich zdolnościach byłabym analfabetką;).
    Super interesujący post.

    OdpowiedzUsuń
  2. Moja nowa znajoma z HongKongu mówi, że jest 26 tys znaków, a korzystają z niecałych 5 tysięcy :)
    Mówiła coś o różnicy w tych znakach, nawet pokazywała te same obrazki z górą i słońcem, ale ona tak szybko nawija po angielsku, że chwilami trudno się połapać, więc fajnie, że napisałaś na ten temat post :)
    Ale o nu shu Polly chyba nie wspominała, szkoda że do końca jej pobytu u nas nie będzie mnie w szkole, bo chciałabym poznać jej zdanie na ten temat :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze możesz skontaktować się z nią poprzez fp. ;)

      Usuń
  3. Dlatego mam w planach naukę koreańskiego, właśnie ze względu na to, że mają alfabet. Znając moją pamięć to nawet bym nie ogarnęła 1000 znaków.

    OdpowiedzUsuń
  4. O matko. Podziwiam chińskie dzieci

    OdpowiedzUsuń
  5. O matko. Podziwiam chińskie dzieci

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo interesujący tekst :) Właśnie ze względu na pismo chyba nigdy nie skuszę się na chiński. W japońskim kanji są wystarczająco wykańczające, a tutaj trzeba znać ich znacznie więcej.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciekawy tekst :D Studiuję drugi rok sinologii i nauka znaków na początku jest przerażająca i pisze się je "kreska po kresce" ale z doświadczenia wiem, że z czasem zapamiętuje się właśnie te klucze i na ich zasadzie zapamiętuje się znaki.Warto też wspomnieć o tym, że klucze mają swoje znaczenia po czym czasami łatwo jest odgadnąć znaczenie znaku lub jego wymowę, mimo że nie miało się z nim wcześniej styczności :) Dodatkowym ułatwieniem jest obecność "radicali" czyli komponentów znaku znajdujących się przy znaku głównym (najczęściej znaczeniowym) Dzięki radicalowi naprawdę można odgadnąć znaczenie lub wymowę znaku, kwestia praktyki i nauczenia się jaki radykał co oznacza :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale Ciebie długo u nas nie wdziałam! :)

      Usuń
    2. Mimo wszystko bardzo często zaglądam i jestem stałą czytelniczką ^^

      Usuń
  8. Jakiś czas temu na segmencie rynku zajmującego się nauką języków, pojawiła się książka (czy fiszki, nie pamiętam), która uczy chińskiego na zasadzie skojarzeń. Widziałam przykłady i muszę przyznać, że wygląda zachęcająco. Może jak będę kiedyś miała okazję. :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo ciekawy post. O samym nü-shu już wiedziałam, ponieważ czytałam "kwiat śniegu i sekretny wachlarz" Lisy See, ale oprócz tego te informacje to dla mnie nowość. I jak tak to czytam to dochodzę do wniosku, że chińskiego się raczej uczyć nie będę
    :D Dziękuję za ten interesujący post

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetny wpis! :) Nie zamierzam uczyć się chińskiego w najbliższym czasie, ale ćwiczę troszkę japoński i z tego co widzę to wiele znaków jest praktycznie identycznych z japońskimi kanji :D

    sakurakotoo.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo ciekawy wpis. Kilka lat temu chciałam zabrać się za naukę chińskiego jednak nic z tego nie wyszło. Prawdopodobnie to wszystko przez mój słomiany zapał :P na dzień dzisiejszy uczę się japońskiego oraz troszkę koreańskiego. nie mniej jednak kultura Chin cały czas mnie niezwykle interesuje, intryguje i jest nieodłączną częścią mojego życia^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powolutku, do przodu :) szkoda, że doba nie ma 48 godzin... wtedy na pewno ze wszystkim bym się wyrobiła, bo zawsze brakuje mi czasu :P ogólnie to japoński jest dla mnie trochę łatwiejszy do nauki niż koreański. Na początku dużo słówek mi się myliło i miałam problemy z hangulem, ale teraz jest już okej i w wolnych chwilach szlifuję te dwa języki^^

      Usuń
  12. Ja się zastanawiam jak oni to ogarniają :D Chińskie znaki oczywiście widziałam i to nie raz ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. o języku gadaj z moim bratem, to on go zna;)

    OdpowiedzUsuń
  14. A łatwiej jest nauczyć się ze słuchu czy jakąś inną metodą?

    OdpowiedzUsuń

Szablon wykonała Sasame Ka z Sayonara Namida