Witajcie kochani,
Dzisiejszy post będzie o "wadach" Azji. Zapytacie się dlaczego? Odpowiedź jest prosta! Nie chcę Wam przedstawić cały czas Japonii i innych azjatyckich krajów, z jak najlepszej strony. Wszystko ma jakieś negatywne strony, nie ma rzeczy idealnej. Oczywiście, nie muszę wspominać, żebyście dali znać co sądzicie o poście oraz Wasze wady Azji. ;)
Nie ma na co czekać, zaczynajmy.
1. Gościnność Japończyków - Tak, Japończycy nie są tolerancyjnym narodem dla tzw "gaijinów', czyli obcokrajowców (oczywiście nie wszyscy!!). W Japonii spotkałam się z łaźniami publicznymi na których wisi kartka „nie przyjmujemy obcokrajowców”, restauracje z napisem "obcokrajowców nie wpuszczamy, przepraszamy" lub też parkingi tylko i wyłącznie dla Japończyków. Wspominałam już kiedyś, że mało jaki Japończyk chce wynajmować gaijinom mieszkanie, ponieważ nie ma zaufania.
Oczywiście, jeszcze raz powtórzę, iż nie wszyscy Japończycy są wrogo nastawieni dla obcokrajowców. Poznałam wiele świetnych osób, naprawdę przesympatycznych i otwartych na gaijinów.
Emotikon wink
Nadto bardzo pomocnych! Mimo to faktem jest to, że dla japońskich tradycjonalistów (po raz enty zaznaczam, że nie wszystkich!) to właśnie ich naród jest i będzie najlepszym, język najpiękniejszy, oraz trudny do opanowania dla zagranicznych ludzi. O kulturze nie muszę wspominać, że dla takich osób jest najważniejsza, najlepsza?
Emotikon
Na koniec chciałabym Wam polecić dwie lektury, które świetnie ten aspekt opisują- "Z pokorą i uniżeniem” oraz "Bezsenność w Tokyo" .
Emotikon wink
2. Coroczna, tradycyjna rzeź delfinów nieopodal wyspy Taiji w Japonii - jak co roku tak i teraz rybacy zaganiają do specjalnie ogrodzonej zatoczki ponad 250 ssaków, które później idą na rzeź. Grupa ekologów (Sea Stepherd) na bieżąco ukazuje filmiki z masowego mordu tych ssaków, by pokazać ludziom okrucieństwo i bestialstwo.
Cała masakra delfinów zaczęła się ok. 1675 roku. Obecnie, delfiny odławia się również w celach zarobkowych. Sprzedaż do delfinarium albo ...... do sklepów mięsnych.
"Aktywiści z grupy Sea Shepherd w ramach protestu przeciwko bestialskiemu traktowaniu zwierząt tylko dla "ludzkich potrzeb", postanowili umieścić streaming rzezi na swojej stronie internetowej. Piszą tam również, że Japonia odmówiła podpisania wielu międzynarodowych regulacji, zajmujących się ochroną morskich ssaków. Dzięki temu tradycyjna rzeź delfinów nie jest niezgodna z prawem." cytat Onet.
Lecz zwolennicy nie są dłużni ekologom. Władze wyspy, rybacy oraz miejscowa ludność pomimo wszystkich akcji i protestów bronią "wielowiekowej tradycji".

Polecam obejrzeć film "The Cove", czyli "Zatoka Delfinów", który ukazuje nam CIEMNIEJSZĄ stronę Japonii.

3. Sierociniec dla słoni w Pinnawali (Sri Lanka) - chore wykorzystywanie zwierząt dla wzbogacenia się, nadto! Traktowanie ich jak śmieci, wyżywając, bijąc, nie karmiąc, robiąc sieczkę z mózgów turystów! Po więcej zapraszam KLIK .
4. Otaku (おたく) jak wiadomo nazywają się polscy fani anime czy też mangi, ale, czy faktycznie pozytywnie odbierane jest to określenie w Japonii?
W Kraju Kwitnącej Wiśni słowo Otaku kojarzone jest ze świrem, zboczeńcem, wariatem, maniakiem, chorym fanatykiem. Przykłady?
1. Dziewczyna zabiła policjanta tak samo jak w Higurashi no Naku Koro ni.
2. Tsutomu Miyazaki miłośnik mega brutalnych pornograficznych mang i anime, gwałcił małe dziewczynki, a później je mordował.
5." W ramach festiwalu psiego mięsa w Yulin, stolicy prefektury w Kuangsi, prowincji w Chinach Południowych, rokrocznie zabijanych jest 10 tys. psów. W tym roku pod wpływem międzynarodowej presji lokalne władze po raz pierwszy zakazały tej imprezy. Mimo to przygotowania do festiwalu idą pełną parą. Aktywiści i internauci z całego świata protestują. Obrońcy praw zwierząt od lat nazywają wydarzenia rozgrywające się w czerwcu w Yulin "festiwalem okrucieństwa" lub po prostu "rzezią". Psy tłoczą się w ciasnych klatkach lub po prostu zawijane są w druciane siatki ogrodnicze, by potem być żywcem obdarte ze skóry i dobite kijami. Ich korpusy zalegają na poboczach dróg w oczekiwaniu na transport na bazary, rozwieszane są na hakach i wykładane na ladach straganów. Chętnych do zakupu psiego mięsa nie brakuje. Lekarze tradycyjnie zalecają je jako lek na impotencję i problemy z krążeniem. W czasie festiwalu w Yulin w menu barów i restauracji znajduje się długa lista dań z psiego mięsa.
Psy w obrożach, porwane, wykradane właścicielom
Jednak oprócz amatorów psiego mięsa do Yulin przyjeżdża też wielu obrońców praw zwierząt. Blokują drogi, którymi dostawcy dowożą psy, wypuszczają zwierzęta z wagonów wiozących je na rzeź, wykupują je z niewoli i na własny koszt zakładają prywatne schroniska. Co roku dochodzi do bitew między zwolennikami i przeciwnikami tego wydarzenia. Handlarze już zapowiedzieli, że jeśli znów dojdzie do protestów, będą zabijać zwierzęta w wyjątkowo okrutny sposób. "
6. Komunizm, bieda i wyzysk - myślicie, że cała Azja jest usłana różami? Wszędzie pełno neonów, kwiatów, straganów, pięknych i pachnących ludzi? Najnowsze hotele, limuzyny, parki, centra handlowe, uprzejmi pracownicy, szeroki asortyment wszelakiego rodzaju usług? Oczywiście, że nie. Zapraszam Was do m.in Birmy, Kambodży, na Laosu, biedniejszej części Chin, Japonii, Indii, Sri Lanki. Tam zobaczycie co to znaczy wyzysk i niedocenianie ludzi oraz ich możliwości. Wiecie, ile zarabia "zbieraczka" liści herbaty na Sri Lance? Około 10 zł na cały dzień (12h). Tam zobaczycie jaki panuje rygor, nie będziecie wpuszczani do niektórych miast, czuli smród, biedę.
"Za mniej niż jednego dolara dziennie żyje w Azji Południowej ponad 430 mln ludzi czyli 31,7% wszystkich mieszkańców regionu żyje w skrajnym ubóstwie a 328 mln jest niedożywionych - wynika z raportu "Bieda w Azji Południowej w 2003 roku"
Ja się pytam, czy to jest ludzkie traktowanie? Często słychać o fundacjach pomocy dla rodzin w Azji. Fajnie, super inicjatywa! Szkoda tylko, że 5% zebranej kwoty idzie faktycznie do poszczególnych krajów owego kontynentu, reszta zaś, trafia w niepożądane ręce...
7. Brak znajomości języka angielskiego w większych miastach - za przykład podam Wam Chiny, gdzie znajomość angielskiego, jest tak samo popularna... jak w Polsce chińskiego. Chyba rozumiecie moją aluzję, prawda? Aby porozumieć się z innym człowiekiem, w tej sytuacji, bardzo przydają się ręce, kartka, długopis.. Pobawmy się w KALAMBURY! <3 Nie wspomnę już o ich "gościnności" oraz "uprzejmości"..
"Jak na przykład pokazać, że chce się doładować telefon na kartę? Nic prostszego. Trzeba wybrać dowolny numer i dać słuchawkę zdumionemu sprzedawcy, aby sobie posłuchał komunikatu po chińsku, że kończą nam się kredyty. Sukces murowany. Nie lada zagwozdkę miałem gdy chciałem kupić w supermarkecie herbatę. Ale herbatę nie liściastą, nie rozpuszczalną, ale w torebkach – stosunkowo mało popularną w Chinach. Więc jak u licha pokazać torebkę do herbaty? Kilka pracowniczek starało się zgadnąć o co mi chodzi, gdy zanurzałem wyimaginowaną torebkę w wirtualny kubek, aby zaparzyć nieistniejącą herbatę. Bez skutku. Następnie ściągnęli kogoś kto mówił „little English”, ale i tak nie wiedział gdzie taka herbata może być. Suma sumarum znalazłem ją sam w sąsiedniej alejce. Na wszelki wypadek kupiłem od razu dwa opakowania. Ależ smakowała."
8. Ceny - Tanio? Bardzo tanio? MARZENIE! Gdzieniegdzie jest tak, że biali za wejście do świątyni płacą 20$, a miejscowi 2$. Fajnie, co? Żyjąc w Azji, czy jadąc tam na wakacje (tym bardziej) nie jesteśmy w stanie wydać (tylko) kilku dolarów dziennie. Nocleg, jedzenie, przyjemności, transport - moi Drodzy, to wszystko kosztuje kupę pieniędzy.. Czasami mam wrażenie, że Azja jest o wiele droższa od Polski..
9. Brak kultury, brud, walające się śmieci po ulicach = Chiny - Chińczycy zdecydowanie są jednym z bardziej "brudnych" narodów. Bekają, pierdzą, plują, wyrzucają śmieci wszędzie. W restauracji, hotelu, na ulicy, u znajomych, w parku.. DOSŁOWNIE - wszędzie.
10. Karaluchy i inne istotki - Tajlandia? Laos? Sri Lanka? Chiny? I jeszcze wiele innych. Tak, przygotujcie się na miłe chwilę z małymi pupilami. Często zdarza się, że grono małych przyjaciół bezkarnie biega sobie po pokoju hotelowym, restauracji, w kinie? Wyobraźcie sobie, że jecie w jakiejś "luksusowej" restauracji obiad, a obok Waszej nogi biega karaluch. Fajnie? Nie sądzę. ;)
Tych wad jest o wiele więcej, na pewno powstanie jeszcze jeden post na owy temat! ;) Spodobał Wam się wpis?




































