sobota, 8 sierpnia 2015

Szerszenie, tarantule, modliszki, szarańcze? Jednym słowem- JAPOŃSKIE WALKI OWADÓW!


Każdy z nas dobrze wie, że Japonia jest jednym z nielicznych krajów, który potrafi nas zaskoczyć, zadziwić, zaimponować (?). Pytanie tylko czy w sposób negatywny, czy też pozytywny? Nie patrzmy na Japończyków przez pryzmat różowych okularów, ponieważ każdy naród ma swoje wady, zalety i to "coś" czym potrafi nas przyciągnąć do siebie. Przejdźmy do rzeczy.


Nie oszukujmy się.. Japonia słynie z kontrowersyjnych, nietypowych, dziwnych, śmiesznych (...) reality show. Wiele europejskich i amerykańskich firm próbowało "skopiować" owe teleturnieje, jednak bez skutku i większego sukcesu. Jedynie japoński naród potrafi zrobić wielki szał i wywołać poziom szaleństwa wśród oglądających. 





Japońskie walki owadów to show polegający na wrzuceniu dwóch owadów do jednego terrarium oraz "zmusić" ich do walki między sobą. Zasady są proste albo wygrasz i przeżyjesz, albo przegrasz i zginiesz. 

Owa rozrywka posiada kilka etapów. Począwszy od pierwszego, który ma na celu wykluczenie najsłabszych osobników, kończąc na rundzie finałowej, gdzie spotykają się dwa "niszczyciele" i walczą między sobą. Japończycy tak się wkręcili w ową "dyscyplinę", że potrafią hodować owady na specjalnych "odżywkach" i sterydach (!) co wiąże się z przyrostem masy i osiągnięciem nienaturalnej wielkości! Przykładowo chrząszcz, którego wielkość wynosi max. 10 cm, potrafi osiągnąć aż 20 cm! Aby urozmaicić całe show pomysłodawcy oraz organizatorzy "walk" postanowili ściągnąć inne okazy z całego świata. Filipiny, Malezja, Australia, Afryka i tak można by wymieniać i wymieniać. 

Niemały szał walki wywołały u dzieci! Tak, dobrze widzicie. Jednym z ulubionych fighterów młodych Japończyków jest niejaki rohatyniec herkules, który przypomina im japońskiego wojownika.






 "Lubię je, ponieważ są silnymi wojownikami." - wypowiedź 9 letniego Handy, który sam bierze udział w owych potyczkach wraz ze swoim "ulubieńcem".


Powstały również specjalne hodowle i sklepy, które specjalnie przygotowują owady, a następnie sprzedają ją. Co śmieszne.... ceny potrafią się wahać, w przeliczeniu na złotówki, od 10 zł do ok. 20 tys. zł.. 
"Dzieci przychodzą do sklepu wraz z ojcami i proszą ich o zakup drogich chrząszczy." - powiedział Hokuto Narumiya, kierownik sklepu zajmującego się sprzedawaniem małych "terminatorów".

Jak również wiemy, że lato w Japonii wiąże się z wieloma festiwalami, tak i swój festiwal mają rohatyńce (chrząszcze). Odbywa się on w Takasaki. To jakieś 130 km drogi od Tokyo. Owa "uroczystość" nosi nazwę "Tydzień Żuka" i trwa ona aż 9 dni. W tym czasie hodowcy oraz specjalne sklepy zajmujące się sprzedażą terminatorów wypuszcza aż 900 owadów, by mogły swobodnie przechadzać po głównej ulicy miasta! Chrząszcze stały się również domowymi pupilkami. Możemy spotkać je w szkole, restauracji i w domu. W Takasaki walki są mniej drastyczne, ponieważ żuki walczą na specjalnej platformie, a zwycięzcą jest ten, który strąci z niej przeciwnika.

Jak dla mnie to dość nietypowy, kontrowersyjny temat, więc zacznę od mojej opinii. Nie jestem pozytywnie nastawiona do owych zawodów.., ponieważ jest to wykorzystywanie w nienaturalny sposób do walki małych istot, które w pewien sposób budują cały ekosystem. Wiadomo, zwierzęta walczą na śmierć i życie w swoim naturalny środowisku, ale to jest ich instynkt, coś co mają już we krwi. Walka o terytorium, pokarm, samicę czy też bycie alfą w stadzie. Osobiście jestem na NIE, takim teleturniejom.

Jakie jest Wasze zdanie na owy temat? Jestem bardzo ciekawa Waszego stosunku do owych "zawodów". Piszcie w komentarzach! ;)


Link do filmiku, na który walczą owady:


http://www.sadistic.pl/insects-vs-arachnids-vt125835.htm

Cytaty oraz ceny użyczyłam od angielskiego czasopisma "Metro".














18 komentarzy:

  1. Mnie wkręciło "ludzki tetrice" . To wszystko przez to, że już nie ma samurajów i dzieci gdzieś tam próbują wyładować "swoje wojownicze" zapędy. U nas jest jeszcze gorzej - pomyśl o walkach psów ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, masz rację. O "ludzkim tetrice" też chcę napisać. ;) Walki psów, kogutów, niedźwiedzi i innych zwierząt.. coś strasznego, to fakt... ;/

      Usuń
  2. Super że się doczekałem tego wpisu ;-) Osobiście nic nie mam przeciwko walkom insektów, nawet lubię czasami obejrzeć na yt.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że wpis się podoba! ;) Oczywiście z biegiem czasu, gdy poznam więcej szczegółów, powstaną nowe wpisy na ten temat. ;)

      Usuń
  3. Gry już dawno przestały wystarczać. Jak widać odkryto nową strefę gdzie nas nie było... Trzeba było dać swoje 3grosze ...
    Jak dla mnie to śmiało można porównać walki psów/ kogutów itp.

    OdpowiedzUsuń
  4. Pierwszy raz o tym słyszę! Zdziwiłam się, czytając o tym. Sama myśl, że jakieś zmutowane dziadostwo może na mnie wskoczyć przyprawia mnie o gęsią skórkę ;; Już i tak mam uraz po dzieciństwie, kiedy jakiś żuk chciał pobawić się w księcia i obudziłam się z nim na twarzy.
    Nie popieram tego, ani żadnych innych 'imprez' tego typu.
    Dziękuję za wpis i pozdrawiam serdecznie! c:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To faktycznie trauma. Ja również takowych 'zabaw' nie popieram. ;-)

      Usuń
  5. Wpis mnie bardzo zadziwił, dlatego nie mam pojęcia, co o tym sądzę. Robaczki żyją sobie w lasach, na łąkach, a nie na arenach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Następny wpis chyba Was jeszcze bardziej zadziwi. ;-)

      Usuń
  6. Filmiku nawet nie otworzyłam, bo same zdjęcia są dla mnie nie do przejścia. Boże... nie znoszę owadów, naprawdę, i chyba tylko do motyli nie podchodzę z dystansem. A te są takie gigantyczne! Mówią, że trzeba poszerzać horyzonty, ale teraz chyba będę mieć skrzywienie psychiczne na tle nerwowym...
    Co do Twojej opinii - sama nie wiem. W sensie zgadzam się z nią, ale nie wiem czy to jest dokładnie tak.Ponieważ są hodowane specjalnie do tych zawodów i nie porównywałabym ich do przeciętnego owada, bo spodziewam się, że nie mają zielonego pojęcia czym jest las. Aczkolwiek ani mi się to podoba, ani to popieram.
    Ale zastanawiam się skąd Japończycy biorą te wszystkie pomysły...

    Pozdrawiam!

    P.S. Co stało się z notką o parzeniu herbaty?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja sama nie wiem skąd oni biorą te pomysły. O.o Czasami ich podziwiać, a czasami mnie przerażają.

      Co do notki. Usunęłam ją, ponieważ filmiki się nie chciały odtwarzać.. Wstawię go na FP. ;-)

      Usuń
  7. Wow, świetny post. (⌒▽⌒) Jestem w niemałym szoku. Spodziewałam się niespodzianek ze strony Japonii, ale nie takich.
    Moje odczucia są mieszane. Z jednej strony chciałabym coś takiego obejrzeć na żywo, ale z drugirj mnie to brzydzi troche. Na pewno nest to oryginalna dyscyplina związanaz KKW.
    Czekam na kolejny wpis,
    Pozdrawiam (●´∀`●)

    OdpowiedzUsuń
  8. Co kraj to i obyczaj... Walki psów, kogutów, biegi z bykami i jeszcze pewnie wiele wiele innych...
    Moim zdaniem ludzie potrzebują brutalności. Muszą jakoś wyładowywać złe emocje, a że nie mogą bezprawnie pobić kogoś na ulicy, to wykorzystują do tego zwierzęta. Może to się wyda głupie, ale myślę, że my (w sensie ludzie) potrzebujemy takich rzeczy, chociaż niektórzy radza sobie bez tego.
    I w sumie to nie wiem jaki mam do tego stosunek. Tutaj jest wykorzystywany jedynie ich instynkt przetrwania i tak jak napisałaś są wykorzystywane do tego odżywki, terefere i inne dziwne substancje, ale te owady nie są trenowane. Nie zaszczepia się u nich agresji, ani nic. Tylko instynkt, więc czy to jest złe? Zawsze można to podciągnać pod film przyrodniczo-edukacyjny o tym jaki jest brutalny świat zwierzat, jakie czasem oglądam na Discovery.
    Na pewno jestem przeciwna gdy to człowiek dla rozrywki zabija zwierzę. Ale temu, to sama nie wiem.

    Sie rozpisałam xddd

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie film przyrodniczy-edukacyjny, to nie wpadłabym na to! :D

      Usuń
  9. Mimo tego, że na co dzień nie przepadam za owadami, a wręcz ich nie lubię to absolutnie nie popieram takiej formy rozrywki. Uważam że jest sprzeczna z podstawowymi wartościami moralnymi, a owad nie jest rzeczą. Żyje tak samo jak zwierzęta czy ludzie i podejrzewam że także ma zdolność odczuwania bólu fizycznego :(( No ale cóż, żaden kraj nie jest idealny.Tak jak napisała autorka powyższego komentarza, w Europie rozpowszechnione są walki psów, kogutów czy biegi z bykami i również jest to podawane do mediów, nie robiąc na nikim większego wrażenia...a post jest bardzo fajnie napisany, czekam na więcej :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję kochana! Niebawem się pojawi nowy wpis. ;)

      Usuń

Szablon wykonała Sasame Ka z Sayonara Namida